JEST KLAWO..
SPRZEDAJE UŚMIECHY
NA LEWO I NA PRAWO..
CZASAMI PŁACZE W SOBIE..
A CZASAMI W TOBIE..
ZAWIERZAM MOJE UCZUCIA..
ZERO WSPÓŁCZUCIA..
DLA TYCH CO KRADNĄ,
ŚMIERDZĄ I KŁAMIĄ..
DOWIDZENIA WREDNYM PANIOM..
I PLASTIKOM..
I GEJOWATYM KENOM..
POLECAM "VENOM"
I CZARNE ŁZY NAD WODĄ
Z MOKRĄ BRODĄ..
OD PŁACZU ,TUŁACZU..
KTO RAZ CIERPIAŁ
TEN WIE..
NA CO STAĆ GO..
NA CO NIE..
BUJAM SIĘ STĄD
W NIJAKI KĄT..
ZAMYKAM ROZDZIAŁY
SPRZEDAJE KAWAŁY..
CHLEBA I WINA..
I ZNIKA MINA..
UŚMIECHNIĘTA..
I NIECH PAMIĘTA..
DZIEWCZYNA..
ŻE ŻYCIE ZACZYNA
A NIE KOŃCZY..
OPOWIEŚCIĄ Z BOŃCZY..
SPRZEDAJE UŚMIECHY
NA LEWO I NA PRAWO..
CZASAMI PŁACZE W SOBIE..
A CZASAMI W TOBIE..
ZAWIERZAM MOJE UCZUCIA..
ZERO WSPÓŁCZUCIA..
DLA TYCH CO KRADNĄ,
ŚMIERDZĄ I KŁAMIĄ..
DOWIDZENIA WREDNYM PANIOM..
I PLASTIKOM..
I GEJOWATYM KENOM..
POLECAM "VENOM"
I CZARNE ŁZY NAD WODĄ
Z MOKRĄ BRODĄ..
OD PŁACZU ,TUŁACZU..
KTO RAZ CIERPIAŁ
TEN WIE..
NA CO STAĆ GO..
NA CO NIE..
BUJAM SIĘ STĄD
W NIJAKI KĄT..
ZAMYKAM ROZDZIAŁY
SPRZEDAJE KAWAŁY..
CHLEBA I WINA..
I ZNIKA MINA..
UŚMIECHNIĘTA..
I NIECH PAMIĘTA..
DZIEWCZYNA..
ŻE ŻYCIE ZACZYNA
A NIE KOŃCZY..
OPOWIEŚCIĄ Z BOŃCZY..
Tagi:
Mój kłiiizz
02.06.2011 o godz. 20:30
komentuj (0)
i co.. i nic..
i jestem złaa..
kilka miesięcy temu poddałam się zabiegowi prostowania przegrody nosowej.. co było dla mnie niepojętym koszmarem..zabieg ten odbył się w Legnickim szpitalu i potem mogłam tylko żałować że zgodziłam się na znieczulenie miejscowe a nie na ogólne.. a to dlatego, że przeżyłam horror.. okropny ból..gdy po pół godziny zaczęło puszczać znieczulenie.. krzyczałam na pół oddziału było słychać..ryczałam jak bóbr.. aż przyszedł inny lekarz by zobaczyć co mi robią.. a mi po prostu na moich oczach rozcinali nosek i małym młoteczkiem łamali.. potem prostowali.. wszystko czułam ból nie do opisania.. jak by ktoś chciał Ci wyrwać mózg przez nos.. Bo takie miałam uczucie.. Bo grzebała mi baba tak głęboko jakimś haczykiem i coś wyciągała.. pewnie tą narośl przez którą miałam skrzywioną przegrodę, którą wcześniej rozkruszyła sobie takim małym młoteczkiem.. Krew lała mi się do buzi przez nos..miałam sączek.. ale to nic..
Krzyczałam że mnie boli.. i reakcji nie było żadnej.! Ani mnie nie zniedoczulili ani nic..
chciałam żeby to się wreszcie skończyło.. a że jestem silną kobietą zacisnęłam mocno pięści przetrwałam ten horror..Gdy już mi zszyła nos..wszystko mi było jedno.. trafiłam na salę.. i zasnęłam jak dziecko z wycieńczenia...A nie było łatwo zasnąć bo do nosa wsadziła mi ogromne ilości setonów (to taka sznurówka jak bandaż i ją zwija i wciska Ci głęboko do samego końca nosa aż w gardle czujesz, coś na kształt tamponady) bo tak to się nazywa..
Pomijając okropne szpitalne jedzenie..sama leżałam na sali przez 3 dni i nie wolno mi było chodzić..czułam się jak więzień..po tych 3 dniach wyciągnęli mi te tamponady w taki sposób że ordynator zawołał mnie do siebie i patrzyło jeszcze na to 2 praktykantów.. dali mi do rąk miskę taką "nereczkę".. Pociągnął za tą tamponadę i po prostu wyrwał mi ją z nosa.. krew buchnęła do tej miski i kazali mi wydmuchać nos..i patrzyli do środka.. stwierdzili że wszystko ok i kazali mi leżeć do jutra..Poleciały mi łzy i czułam się naprawdę jak bym miała depresję.. teraz już wiem co to znaczy operacja nosa i jest to horror tylko dla bardzo odpornych psychicznie..
Potem wypuścili mnie do domu i kazali przyjechać za 2 tyg. na zdjęcie szwów które były wewnątrz nosa..
To co mam do powiedzenia to to ..że kobieta która wyciągała mi te szwy z nosa chyba była ślepa..
Po jakimś miesiącu gdy już było wiadomo, że wszystko się ładnie goi okazało się że zostawiła mi w nosie nitkę, to znaczy nie usunęła wszystkich szwów..
Mało tego.. ciągle coś mnie swędziało w nosie i to głęboko w górze tam gdzie normalnie nie dosięgniesz palcem heh.. okazało się że "znalazłam" kolejną niewyciągniętą nitkę..
i co? i byłam u laryngologa.. Nie zrobiła z tym nic bo stwierdziła że mi to w niczym nie przeszkadza.. Tylko że mi akurat przeszkadzało.. bo kichałam co chwilę..swędziało mnie to.. drażniło.. no i cały czas jak małe dziecko pchałam przez to paluchy do nosa..w końcu nie wytrzymałam..a że jestem już odporna na wszystko..
mając cywilną odwagę sama wyciągnęłam jedną nitkę pęsetą! byłam z siebie dumna..
Ale co z tego jak nie mogę wyciągnąć tej co jest głębiej.. byłam z tym u lekarza i ona też nie mogła wyciągnąć.. i wiecie co zrobiła? po prostu ją przycięła tak do skóry..i co?
I teraz zaczyna tam się coś dziać.. bo ciągle mam zatkaną tą dziurkę, wypadają mi z niej zaschnięte kawałki ropy..wiem, że to mało przyjemne.. ale tak jest..
I co? I do tego zaczyna mnie drapać gardło..
a zdecydowałam się tylko dlatego na ten zabieg bo przed nim bardzo często chorowałam na anginę..i miałam duże skrzywienie przegrody (nie było tego widać na zewnątrz) ale jedną dziurkę miałam drożną tylko 10%..
a tu znów kłopoty..
i za co to? za to że miałam odwagę poddać się temu zabiegowi mimo iż bardzo się bałam>?
Dobija mnie to..:( a chciałam tylko normalnie oddychać pełną piersią i nie chorować.. :(
i jestem złaa..
kilka miesięcy temu poddałam się zabiegowi prostowania przegrody nosowej.. co było dla mnie niepojętym koszmarem..zabieg ten odbył się w Legnickim szpitalu i potem mogłam tylko żałować że zgodziłam się na znieczulenie miejscowe a nie na ogólne.. a to dlatego, że przeżyłam horror.. okropny ból..gdy po pół godziny zaczęło puszczać znieczulenie.. krzyczałam na pół oddziału było słychać..ryczałam jak bóbr.. aż przyszedł inny lekarz by zobaczyć co mi robią.. a mi po prostu na moich oczach rozcinali nosek i małym młoteczkiem łamali.. potem prostowali.. wszystko czułam ból nie do opisania.. jak by ktoś chciał Ci wyrwać mózg przez nos.. Bo takie miałam uczucie.. Bo grzebała mi baba tak głęboko jakimś haczykiem i coś wyciągała.. pewnie tą narośl przez którą miałam skrzywioną przegrodę, którą wcześniej rozkruszyła sobie takim małym młoteczkiem.. Krew lała mi się do buzi przez nos..miałam sączek.. ale to nic..
Krzyczałam że mnie boli.. i reakcji nie było żadnej.! Ani mnie nie zniedoczulili ani nic..
chciałam żeby to się wreszcie skończyło.. a że jestem silną kobietą zacisnęłam mocno pięści przetrwałam ten horror..Gdy już mi zszyła nos..wszystko mi było jedno.. trafiłam na salę.. i zasnęłam jak dziecko z wycieńczenia...A nie było łatwo zasnąć bo do nosa wsadziła mi ogromne ilości setonów (to taka sznurówka jak bandaż i ją zwija i wciska Ci głęboko do samego końca nosa aż w gardle czujesz, coś na kształt tamponady) bo tak to się nazywa..
Pomijając okropne szpitalne jedzenie..sama leżałam na sali przez 3 dni i nie wolno mi było chodzić..czułam się jak więzień..po tych 3 dniach wyciągnęli mi te tamponady w taki sposób że ordynator zawołał mnie do siebie i patrzyło jeszcze na to 2 praktykantów.. dali mi do rąk miskę taką "nereczkę".. Pociągnął za tą tamponadę i po prostu wyrwał mi ją z nosa.. krew buchnęła do tej miski i kazali mi wydmuchać nos..i patrzyli do środka.. stwierdzili że wszystko ok i kazali mi leżeć do jutra..Poleciały mi łzy i czułam się naprawdę jak bym miała depresję.. teraz już wiem co to znaczy operacja nosa i jest to horror tylko dla bardzo odpornych psychicznie..
Potem wypuścili mnie do domu i kazali przyjechać za 2 tyg. na zdjęcie szwów które były wewnątrz nosa..
To co mam do powiedzenia to to ..że kobieta która wyciągała mi te szwy z nosa chyba była ślepa..
Po jakimś miesiącu gdy już było wiadomo, że wszystko się ładnie goi okazało się że zostawiła mi w nosie nitkę, to znaczy nie usunęła wszystkich szwów..
Mało tego.. ciągle coś mnie swędziało w nosie i to głęboko w górze tam gdzie normalnie nie dosięgniesz palcem heh.. okazało się że "znalazłam" kolejną niewyciągniętą nitkę..
i co? i byłam u laryngologa.. Nie zrobiła z tym nic bo stwierdziła że mi to w niczym nie przeszkadza.. Tylko że mi akurat przeszkadzało.. bo kichałam co chwilę..swędziało mnie to.. drażniło.. no i cały czas jak małe dziecko pchałam przez to paluchy do nosa..w końcu nie wytrzymałam..a że jestem już odporna na wszystko..
mając cywilną odwagę sama wyciągnęłam jedną nitkę pęsetą! byłam z siebie dumna..
Ale co z tego jak nie mogę wyciągnąć tej co jest głębiej.. byłam z tym u lekarza i ona też nie mogła wyciągnąć.. i wiecie co zrobiła? po prostu ją przycięła tak do skóry..i co?
I teraz zaczyna tam się coś dziać.. bo ciągle mam zatkaną tą dziurkę, wypadają mi z niej zaschnięte kawałki ropy..wiem, że to mało przyjemne.. ale tak jest..
I co? I do tego zaczyna mnie drapać gardło..
a zdecydowałam się tylko dlatego na ten zabieg bo przed nim bardzo często chorowałam na anginę..i miałam duże skrzywienie przegrody (nie było tego widać na zewnątrz) ale jedną dziurkę miałam drożną tylko 10%..
a tu znów kłopoty..
i za co to? za to że miałam odwagę poddać się temu zabiegowi mimo iż bardzo się bałam>?
Dobija mnie to..:( a chciałam tylko normalnie oddychać pełną piersią i nie chorować.. :(
Tagi:
NOS!
nigdy w to nie wierzyłam ale...
spełniło się moje małe skryte marzenie..
w ten weekend zobaczyłam MORZE..
Dla niektórych to oczywiste.. dla mnie bajka:)
a wszystko dzięki mężczyźnie mojego serca.. który mi to obiecał i dotrzymał słowa..
ta cała przygoda była piękna.. Nie da się opisać.. to trzeba przeżyć.. Obudzić się na plaży i przy wschodzie słońca patrzeć w oczy ukochanej osobie.. szum fal..zimne piwo...sielanka..
itd..
itd..
Raj na ziemi ;] -istnieje ;]
spełniło się moje małe skryte marzenie..
w ten weekend zobaczyłam MORZE..
Dla niektórych to oczywiste.. dla mnie bajka:)
a wszystko dzięki mężczyźnie mojego serca.. który mi to obiecał i dotrzymał słowa..
ta cała przygoda była piękna.. Nie da się opisać.. to trzeba przeżyć.. Obudzić się na plaży i przy wschodzie słońca patrzeć w oczy ukochanej osobie.. szum fal..zimne piwo...sielanka..
itd..
itd..
Raj na ziemi ;] -istnieje ;]
Tagi:
]
marzenia się spełniają
Do Niczyjej i nie tylko
Zacznę może od tego, że jestem zarejestrowana w Urzędzie Pracy od grudnia i nic, zero ofert i cały czas szukam na własną rękę roznosząc podania itd.i cisza. czy ja jestem aż taka beznadziejna? przecież mam średnie i mature i zawód technika architektury krajobrazu ale jednak to za mało.
ja chce i to bardzo iść jeszcze na studia ale na dziennych nie jest tak jak.. jak myślałam.
owszem świetny kierunek: edukacja art. w zakresie sztuk plastycznych ale teraz przynajmniej wiem.że malowanie mogę sobie pozostawić jako hobby a nie zawód w którym znajdę szybko pracę gdyż ciężko jest się wybić młodym artystom. Cóż ja mogę powiedzieć. Że mam słomiany zapał. 100 pomysłów na minute. a gdy już się do czegoś przekonam to srogo żałuję.
mam nadzieje że się wszystko kiedyś ułoży.
rodziców nie mam co prosić bo sami ledwo ciągną do przodu i doskonale to widzę. i przykro mi nawet że w ich czasach nie było takich szans na wykształcenie jak teraz i muszą teraz się utrzymywać z pracy w rolnictwie i dorywczej sezonówki za granicą.
a tam mi nie prędko. jakoś tu mi dobrze. marze o życiu spokojnym i normalnej pracy..a za granice zostawie sobie na <wakacje> w marzeniach pewnie ale ok.
wiem jak wygląda moja szara rzeczywistość.
Nie rzuciłam studiów przez chłopca na pewno lecz przez trudną sytuacje jaką akurat miałam i nie potrafiłam z niej wybrnąć i teraz mogę tylko wzdychać i żałować, że pewnie miała bym teraz sesje za sobą..
Nie będzie ta.. to będzie inna.
Najgorsze jest to, że sama na prawde nie wiem w która strone iść.. jestem taka zagubiona jak nigdy. kiedyś wszystko było prostsze.. ;(
On napisał mi wcześniej że chyba wyjdzie z kolegą na piwko, nie przejmuje się tym, i w sumie nie wiem czy powinnam. nie potrafię przecież kogoś trzymać na uwięzi.
Bo w tym akurat to trochę przeszłam. Wcześniej byłam 5 lat z innym chłopakiem i doszło nawet do zaręczyn. Od wielu znajomych słyszałam opinie, że jestem dla niego za dobra i tak też było. i wszystko pękło. nie z mojej winy.< chcesz znać szczegóły związku lub rozstania to pytaj> na pewno odpowiem.
Dlatego teraz nie potrafię się przejmować życiem tak jak powinnam. Nie wieżę już chyba, że coś jest na zawsze..
albo sama sobie nie wierze.. Nie wiem po której jestem stronie.. Wierzyć komuś w miłość.. czy wierzyć własnemu doświadczeniu, że nie zawsze jest tak jak tego chcemy.
Nie potrafię zabraniać, krzywdzić, kłamać..
Jeśli to jaka jestem znów mnie doprowadzi do zawodu widocznie będzie to sygnał, że jestem za słaba, za miękka, że przegram życie w samotności. Trudno jeśli tak ma być. niech będzie. ja się nie zmienię w zimną sucz.
uff się rozpisałam...
Krawędź mego lustra zaostrza się coraz bardziej...
boję się tylko tego.. w którą stronę spaść..?
Zacznę może od tego, że jestem zarejestrowana w Urzędzie Pracy od grudnia i nic, zero ofert i cały czas szukam na własną rękę roznosząc podania itd.i cisza. czy ja jestem aż taka beznadziejna? przecież mam średnie i mature i zawód technika architektury krajobrazu ale jednak to za mało.
ja chce i to bardzo iść jeszcze na studia ale na dziennych nie jest tak jak.. jak myślałam.
owszem świetny kierunek: edukacja art. w zakresie sztuk plastycznych ale teraz przynajmniej wiem.że malowanie mogę sobie pozostawić jako hobby a nie zawód w którym znajdę szybko pracę gdyż ciężko jest się wybić młodym artystom. Cóż ja mogę powiedzieć. Że mam słomiany zapał. 100 pomysłów na minute. a gdy już się do czegoś przekonam to srogo żałuję.
mam nadzieje że się wszystko kiedyś ułoży.
rodziców nie mam co prosić bo sami ledwo ciągną do przodu i doskonale to widzę. i przykro mi nawet że w ich czasach nie było takich szans na wykształcenie jak teraz i muszą teraz się utrzymywać z pracy w rolnictwie i dorywczej sezonówki za granicą.
a tam mi nie prędko. jakoś tu mi dobrze. marze o życiu spokojnym i normalnej pracy..a za granice zostawie sobie na <wakacje> w marzeniach pewnie ale ok.
wiem jak wygląda moja szara rzeczywistość.
Nie rzuciłam studiów przez chłopca na pewno lecz przez trudną sytuacje jaką akurat miałam i nie potrafiłam z niej wybrnąć i teraz mogę tylko wzdychać i żałować, że pewnie miała bym teraz sesje za sobą..
Nie będzie ta.. to będzie inna.
Najgorsze jest to, że sama na prawde nie wiem w która strone iść.. jestem taka zagubiona jak nigdy. kiedyś wszystko było prostsze.. ;(
On napisał mi wcześniej że chyba wyjdzie z kolegą na piwko, nie przejmuje się tym, i w sumie nie wiem czy powinnam. nie potrafię przecież kogoś trzymać na uwięzi.
Bo w tym akurat to trochę przeszłam. Wcześniej byłam 5 lat z innym chłopakiem i doszło nawet do zaręczyn. Od wielu znajomych słyszałam opinie, że jestem dla niego za dobra i tak też było. i wszystko pękło. nie z mojej winy.< chcesz znać szczegóły związku lub rozstania to pytaj> na pewno odpowiem.
Dlatego teraz nie potrafię się przejmować życiem tak jak powinnam. Nie wieżę już chyba, że coś jest na zawsze..
albo sama sobie nie wierze.. Nie wiem po której jestem stronie.. Wierzyć komuś w miłość.. czy wierzyć własnemu doświadczeniu, że nie zawsze jest tak jak tego chcemy.
Nie potrafię zabraniać, krzywdzić, kłamać..
Jeśli to jaka jestem znów mnie doprowadzi do zawodu widocznie będzie to sygnał, że jestem za słaba, za miękka, że przegram życie w samotności. Trudno jeśli tak ma być. niech będzie. ja się nie zmienię w zimną sucz.
uff się rozpisałam...
Krawędź mego lustra zaostrza się coraz bardziej...
boję się tylko tego.. w którą stronę spaść..?
Tagi:
rzeczywistość
szara!
Nie wiem co się dzieje..
Ale nie dzieje się dobrze..
Całkiem niedawno zbiłam lustro (dosłownie)moje malutkie ulubione..
rzuciłam studia ze łzami w oczach..bo musiałam..;/
nie mogę znaleźć pracy mimo iż złożyłam mnóstwo podań gdzie się tylko dało..
siostra trafiła wczoraj do szpitala jest w ciąży i ma jakieś problemy.. a tak się cieszyłam że będę ciocią wreszcie ;]
sama mam problemy tego typu..
w tym miesiącu czeka mnie USG piersi gdyż miałam na niej kiedyś guza i muszę się skontrolować bo mnie ostatnio pobolewa. czyli wizyta u Onkologa..
bo w mieście pod które podlegam go niema! tylko przyjeżdża z innego miasta i przyjmuje prywatnie a ja jestem bez grosza przy duszy <dosłownie> czekam na tą głupią pracę jak na zbawienie..
rodzice przestali mi dawać siano odkąd nie studiuje ale sami mi odradzali kierunku dziennego ale oczywiście byłam mądrzejsza a teraz mogę się pożegnać z ich pomocą..:(
Oprócz tego muszę wykonać serie badań gdyż na początku marca będę miała zabieg na przegrodę nosową <nic fajnego> gdy ma się ciągle problemy z oddychaniem itd.. od dziecka angina a to wszystko wina przegrody;O.. lepiej wiedzieć później niż wcale jeśli można jeszcze coś na to poradzić a w moim wieku akurat mogę na szczęście.
Nie mam kasy na kartę zdrowia żeby dostać się nawet do byle jakiego sklepu na początek..
Nie mam na prawo jazdy na które od dawna chce się ponownie zapisać po nieudanej próbie..
Na nic nie mam i nie mam perspektyw na przyszłość..
może zagranice..?
morze to jest głębokie i szerokie..
ale tego to akurat nie wiem <bo go nigdy nie widziałam>
taaaa.. takie przykre jest moje życie..
takie gorzkie.. wiem że inni mają gorsze problemy..
ale ja wiem że zawsze będę z nimi na końcu bo przecież nikogo to nie obchodzi..
Ktoś się zastanowił gdzie moja miłość..>? nie wiem..
bo nie odbiera tel bo jest niedostępny, pewnie mu padł tel.. albo nie wiem. nie wnikam.. Kocham Go i mu ufam.. bo pozostał mi tylko On..jako oparcie..
ale teraz go przy mnie nie ma..jestem w swoim domu.. a on.. no skąd mam wiedzieć..;/
jedno jest pewne.. jak jego stracę to już nic mi nie zostanie..
<amen> ;(
Ale nie dzieje się dobrze..
Całkiem niedawno zbiłam lustro (dosłownie)moje malutkie ulubione..
rzuciłam studia ze łzami w oczach..bo musiałam..;/
nie mogę znaleźć pracy mimo iż złożyłam mnóstwo podań gdzie się tylko dało..
siostra trafiła wczoraj do szpitala jest w ciąży i ma jakieś problemy.. a tak się cieszyłam że będę ciocią wreszcie ;]
sama mam problemy tego typu..
w tym miesiącu czeka mnie USG piersi gdyż miałam na niej kiedyś guza i muszę się skontrolować bo mnie ostatnio pobolewa. czyli wizyta u Onkologa..
bo w mieście pod które podlegam go niema! tylko przyjeżdża z innego miasta i przyjmuje prywatnie a ja jestem bez grosza przy duszy <dosłownie> czekam na tą głupią pracę jak na zbawienie..
rodzice przestali mi dawać siano odkąd nie studiuje ale sami mi odradzali kierunku dziennego ale oczywiście byłam mądrzejsza a teraz mogę się pożegnać z ich pomocą..:(
Oprócz tego muszę wykonać serie badań gdyż na początku marca będę miała zabieg na przegrodę nosową <nic fajnego> gdy ma się ciągle problemy z oddychaniem itd.. od dziecka angina a to wszystko wina przegrody;O.. lepiej wiedzieć później niż wcale jeśli można jeszcze coś na to poradzić a w moim wieku akurat mogę na szczęście.
Nie mam kasy na kartę zdrowia żeby dostać się nawet do byle jakiego sklepu na początek..
Nie mam na prawo jazdy na które od dawna chce się ponownie zapisać po nieudanej próbie..
Na nic nie mam i nie mam perspektyw na przyszłość..
może zagranice..?
morze to jest głębokie i szerokie..
ale tego to akurat nie wiem <bo go nigdy nie widziałam>
taaaa.. takie przykre jest moje życie..
takie gorzkie.. wiem że inni mają gorsze problemy..
ale ja wiem że zawsze będę z nimi na końcu bo przecież nikogo to nie obchodzi..
Ktoś się zastanowił gdzie moja miłość..>? nie wiem..
bo nie odbiera tel bo jest niedostępny, pewnie mu padł tel.. albo nie wiem. nie wnikam.. Kocham Go i mu ufam.. bo pozostał mi tylko On..jako oparcie..
ale teraz go przy mnie nie ma..jestem w swoim domu.. a on.. no skąd mam wiedzieć..;/
jedno jest pewne.. jak jego stracę to już nic mi nie zostanie..
<amen> ;(
Wiecie co..
Ryzyko nic nie kosztuje.. a tak wiele można zyskać..
Codziennie poznaję Go coraz bliżej.. i coraz bardziej się przywiązuję.. nie zadaje sobie pytań czy to jest poprawne.. ważne że nie marnuje czasu na bzdury tylko spędzamy go razem i jest pięknie..
Jeszcze jestem w szoku jak wiele mamy wspólnego..mijają dni..a czuje jak bym znała Go całe życie.. nie da się tego opisać.. to trzeba przeżyć..Wspaniałości nie ma końca...
Oby tak dalej... tak się cieszę że Cię mam Kochany:)
Oddać komuś czułość..serce..spokój..dobro.. całkiem bezinteresownie.. i zyskać równie piękne uczucia z nadwyżką to coś wspaniałego:)))
Ryzyko nic nie kosztuje.. a tak wiele można zyskać..
Codziennie poznaję Go coraz bliżej.. i coraz bardziej się przywiązuję.. nie zadaje sobie pytań czy to jest poprawne.. ważne że nie marnuje czasu na bzdury tylko spędzamy go razem i jest pięknie..
Jeszcze jestem w szoku jak wiele mamy wspólnego..mijają dni..a czuje jak bym znała Go całe życie.. nie da się tego opisać.. to trzeba przeżyć..Wspaniałości nie ma końca...
Oby tak dalej... tak się cieszę że Cię mam Kochany:)
Oddać komuś czułość..serce..spokój..dobro.. całkiem bezinteresownie.. i zyskać równie piękne uczucia z nadwyżką to coś wspaniałego:)))
Ryzykuje.. wszystko albo nic.... ;]
po 5ciu latach nieudanego związku miałam uraz do facetów... nie chciałam się przed nikim otworzyć...ani nic.. a przede wszystkim znów wydobyć z siebie te piekne uczucia które tkwiły głęboko... to nie było łatwe...
może nie uwieżycie ale pomogła mi notka osoby loginek-malinek-ech.. przeczytałam o tym ciągłym dołowaniu się młodych dziewczyn itd.. i to otworzyło mi oczy...
zaryzykowałam i otworzyłam się przed jednym wspaniałym chłopcem.. spotykamy się i jest póki co pięknie.. nawet jak nic z tego nie wyjdzie to chociaż będę wiedziała na czym stoje..a być może to moja wielka miłość? nigdy nie wiadomo.. życie zbyt krótkie jest by nie podejmować ryzyka.. zwłaszcza gdy można dać z siebie tak wiele pięknych uczuć.. kto wie.. może to zaprocentuje podwójnie..
Wszystko okaże się w praniu.. jedno jest pewne.. znów się uśmiecham.. i mam o kim myśleć..o tych cudnych czarnych oczach.. a nie o tym jaka to jestem nieszczęśliwa i samotna..
"bo kto traci.. ten dwa razy traci.. więc lepiej spróbować.."
;)
po 5ciu latach nieudanego związku miałam uraz do facetów... nie chciałam się przed nikim otworzyć...ani nic.. a przede wszystkim znów wydobyć z siebie te piekne uczucia które tkwiły głęboko... to nie było łatwe...
może nie uwieżycie ale pomogła mi notka osoby loginek-malinek-ech.. przeczytałam o tym ciągłym dołowaniu się młodych dziewczyn itd.. i to otworzyło mi oczy...
zaryzykowałam i otworzyłam się przed jednym wspaniałym chłopcem.. spotykamy się i jest póki co pięknie.. nawet jak nic z tego nie wyjdzie to chociaż będę wiedziała na czym stoje..a być może to moja wielka miłość? nigdy nie wiadomo.. życie zbyt krótkie jest by nie podejmować ryzyka.. zwłaszcza gdy można dać z siebie tak wiele pięknych uczuć.. kto wie.. może to zaprocentuje podwójnie..
Wszystko okaże się w praniu.. jedno jest pewne.. znów się uśmiecham.. i mam o kim myśleć..o tych cudnych czarnych oczach.. a nie o tym jaka to jestem nieszczęśliwa i samotna..
"bo kto traci.. ten dwa razy traci.. więc lepiej spróbować.."
;)
Tagi:
tysiąc osiemset buziaków
a bym zapomniała.. tego faktu nie mogę pominąć.. że od jakiegoś czasu zaprzestałam chodzić na balety.. wole pić jak już to na domówkach i w barach..w niedziele odwiedził mnie kolega z pewnej imprezy i teraz jestem w posiadaniu okularków z diodami które w tą sobote nosił na swojej "audiencji" sam Steve Murano..:) od dziecka go lubiłam zwłaszcza "passion" a teraz mam od niego okularki.. ohh jak miło..:) tylko na co mi one.. ;D
Tagi:
bryle Stevego
Prot
Ten weekend miał być całkiem spokojny...
ale skończył się na domowej imprezce z niedzieli na poniedziałek.. jak fajnie mieć wolne poniedziałki.. niecierpie poniedziałku..;D..a zaczęło się od zwykłej pisanki na gg..z jednym kolegą.. z drugim.. i kolejnym.. jakoś z chłopcami mi się lepiej konwersuje nie obrażając żadnej koleżanki których nie mam za wiele.. było hasło.. a że wódka już się chłodziła to nie minęło parę chwil i już byli u mnie i było całkiem wesoło..;)byłam z nimi sama jako dziewczyna i nie było mi źle.. czułam się jak w rodzinie..przecież są dla mnie jak bracia.. a czasami nawet lepsi..:) oglądaliśmy też śmieszne filmiki na lapku itd..a wódka się lała..uff jeszcze piwo stoi nie ruszone..i dobrze.. bo nie mieszam alk;) bo skutki bywają żałosne..;O..;D I siedzieliśmy tak do białego rana.. ktoś wpadł na pomysł by się zdżemnąć..przez słońce się nie dało oka zmrużyć.. ale daliśmy rade.. w czwórkę..;] były jeszcze wolne łóżka i pokoje.. ale jakże śmiesznie się śpi w opakowaniu z pijanymi ziomalami hehe.. ubaw jakich mało..a potem pobudka..a w domu pustka.. i wszystko prysło jak bańka mydlana.. obeszło się bez kaca..ale był ten inny.. ten po którym wypływają wszystkie zmartwienia i smutki które doskonale potrafią pływać w alkoholu i nie zostały zatopione.. i nigdy nie będą na dnie..;/..
co by się nie działo..zawsze będzię wpomnienie przeszłości.. powtórny smutek, może zawód na kimś, może niespełnienie... nie ważne.. upić się jest fajnie.. ale hektolitry gorzały nie pomogą w zatopieniu przeszłości itd.. kto czuł to chociaż raz.. to wie o czym pisze,, choć sama nie wiem dla kogo bo nikt tego nie czyta.. ale niech chociaż dla mnie zostanie...
ale skończył się na domowej imprezce z niedzieli na poniedziałek.. jak fajnie mieć wolne poniedziałki.. niecierpie poniedziałku..;D..a zaczęło się od zwykłej pisanki na gg..z jednym kolegą.. z drugim.. i kolejnym.. jakoś z chłopcami mi się lepiej konwersuje nie obrażając żadnej koleżanki których nie mam za wiele.. było hasło.. a że wódka już się chłodziła to nie minęło parę chwil i już byli u mnie i było całkiem wesoło..;)byłam z nimi sama jako dziewczyna i nie było mi źle.. czułam się jak w rodzinie..przecież są dla mnie jak bracia.. a czasami nawet lepsi..:) oglądaliśmy też śmieszne filmiki na lapku itd..a wódka się lała..uff jeszcze piwo stoi nie ruszone..i dobrze.. bo nie mieszam alk;) bo skutki bywają żałosne..;O..;D I siedzieliśmy tak do białego rana.. ktoś wpadł na pomysł by się zdżemnąć..przez słońce się nie dało oka zmrużyć.. ale daliśmy rade.. w czwórkę..;] były jeszcze wolne łóżka i pokoje.. ale jakże śmiesznie się śpi w opakowaniu z pijanymi ziomalami hehe.. ubaw jakich mało..a potem pobudka..a w domu pustka.. i wszystko prysło jak bańka mydlana.. obeszło się bez kaca..ale był ten inny.. ten po którym wypływają wszystkie zmartwienia i smutki które doskonale potrafią pływać w alkoholu i nie zostały zatopione.. i nigdy nie będą na dnie..;/..
co by się nie działo..zawsze będzię wpomnienie przeszłości.. powtórny smutek, może zawód na kimś, może niespełnienie... nie ważne.. upić się jest fajnie.. ale hektolitry gorzały nie pomogą w zatopieniu przeszłości itd.. kto czuł to chociaż raz.. to wie o czym pisze,, choć sama nie wiem dla kogo bo nikt tego nie czyta.. ale niech chociaż dla mnie zostanie...
...Podaruj mi trochę słońca..
Jesienne smutki odrzuć na chwilę...
Spójrz w moje oczy bez końca...
Niech zamieszkają motyle..
Niech gra mi w sercu muzyka...
Niech cisza odejdzie w boczek..
Otwieram oczy i marzę...
Że zrobisz może ten kroczek...
Że słowo utknie w przełyku...
Zmieszane z teraźniejszością..
Że to co czeka w przyszłości..
Będzie bezkresną radością...
Oczaruj mnie swym spojrzeniem..
Niech serce drga mi z rozkoszy..
Gdy uśmiech Twój oraz ciepło..
Wszelkie me smutki rozproszy...
Zawita światło rumiane..
Jak słodkie jabłka jesienne..
I wspomnę te miłe chwile..
Które są teraz bezcenne..
Zapisze wszystkie wrażenia..
Pokoloruje farbami..
Dni takie szare i smutne..
Już będą tylko barwami..
Zatańczysz dla mnie na boso..
Rozwiejesz wszelkie zwątpienia..
Utkwisz w mej duszy na chwilę..
Nie dając chwili wytchnienia..
Tej nuty skończyć nie mogę..
Wena silniejsza ode mnie..
Gdy oddasz mi kilka słówek..
Będzie mi bardzo przyjemnie.. ;D
Jesienne smutki odrzuć na chwilę...
Spójrz w moje oczy bez końca...
Niech zamieszkają motyle..
Niech gra mi w sercu muzyka...
Niech cisza odejdzie w boczek..
Otwieram oczy i marzę...
Że zrobisz może ten kroczek...
Że słowo utknie w przełyku...
Zmieszane z teraźniejszością..
Że to co czeka w przyszłości..
Będzie bezkresną radością...
Oczaruj mnie swym spojrzeniem..
Niech serce drga mi z rozkoszy..
Gdy uśmiech Twój oraz ciepło..
Wszelkie me smutki rozproszy...
Zawita światło rumiane..
Jak słodkie jabłka jesienne..
I wspomnę te miłe chwile..
Które są teraz bezcenne..
Zapisze wszystkie wrażenia..
Pokoloruje farbami..
Dni takie szare i smutne..
Już będą tylko barwami..
Zatańczysz dla mnie na boso..
Rozwiejesz wszelkie zwątpienia..
Utkwisz w mej duszy na chwilę..
Nie dając chwili wytchnienia..
Tej nuty skończyć nie mogę..
Wena silniejsza ode mnie..
Gdy oddasz mi kilka słówek..
Będzie mi bardzo przyjemnie.. ;D
Tagi:
Jesienna wena..
wierszowanie
Baku baku moi drodzy.. ajj co za czarodziejska sobota.. ;D
Budzę się tym razem w oparach z zieleni heh.. jak to się stało.. bardzo zwyczajnie.. :
otwieram oczka lekko znurzone gdyż jestem od paru dni przeziębiona i lekko pociągająca nosem heh..
patrzę a tu przy moim ukochanym lapku siedzi mój ukochany brat i buszuje sobie po necie i robi mi "parówkę" prosto w moją stronę..a że łóżeczko mam zaraz przy biurku to obudziłam się w "zielonej" chmurze.. ajj niesamowite uczucie.. a przecież już dawno zapomniałam jak słodko pachną te czarujące zioła hehe..
ubaw od poranka..załączam TV..a tam nasz Kaczorek jakiś wykład serwuje i wcale go nie słysze..nie lubię polityki.. brat zagłusza go nutami Kal44 itd..i zagłusza go na szczęście..wtem zaczynam nakręcać filmik naszego Kaczorka z podkładem jakiejś czarnej niuty..przekomicznie to wyszło... i tak chodze potem z kąta w kąt cały dzień..jakieś małe pranie..w sumie więcej nic..
teraz kroi się u mnie domówka.. siostra wyprawia urodzinki..ajj piękny wiek 24l:)heh..nic mi się nie chce..nawet pić z nimi.. nie ma to jak mieć grype gdy wszyscy w pełni sił..;/..poranna "parówka" troche mi pomogła hehe.. ale to i tak za mało..
wogóle czegoś mi brak.. sama nie wiem.. były jakieś tam tel. czy gdzieś ide pić czy coś.. ale siedze tuu..;D..Kogoś mi chyba brak..pewnie fajnego misiaka przytulaka.. ale jakoś od lutego nie mam nikogo.. jestem całkiem sama.. i nie potrafię tego zmienić..sama nie wiem dlaczego..
ale to inna dłuższa historia.. gdy się cierpi przez kogoś..."zawiedziona miłość".. a potem uraz...cdn.
miłej noooocy wszystkim..
Budzę się tym razem w oparach z zieleni heh.. jak to się stało.. bardzo zwyczajnie.. :
otwieram oczka lekko znurzone gdyż jestem od paru dni przeziębiona i lekko pociągająca nosem heh..
patrzę a tu przy moim ukochanym lapku siedzi mój ukochany brat i buszuje sobie po necie i robi mi "parówkę" prosto w moją stronę..a że łóżeczko mam zaraz przy biurku to obudziłam się w "zielonej" chmurze.. ajj niesamowite uczucie.. a przecież już dawno zapomniałam jak słodko pachną te czarujące zioła hehe..
ubaw od poranka..załączam TV..a tam nasz Kaczorek jakiś wykład serwuje i wcale go nie słysze..nie lubię polityki.. brat zagłusza go nutami Kal44 itd..i zagłusza go na szczęście..wtem zaczynam nakręcać filmik naszego Kaczorka z podkładem jakiejś czarnej niuty..przekomicznie to wyszło... i tak chodze potem z kąta w kąt cały dzień..jakieś małe pranie..w sumie więcej nic..
teraz kroi się u mnie domówka.. siostra wyprawia urodzinki..ajj piękny wiek 24l:)heh..nic mi się nie chce..nawet pić z nimi.. nie ma to jak mieć grype gdy wszyscy w pełni sił..;/..poranna "parówka" troche mi pomogła hehe.. ale to i tak za mało..
wogóle czegoś mi brak.. sama nie wiem.. były jakieś tam tel. czy gdzieś ide pić czy coś.. ale siedze tuu..;D..Kogoś mi chyba brak..pewnie fajnego misiaka przytulaka.. ale jakoś od lutego nie mam nikogo.. jestem całkiem sama.. i nie potrafię tego zmienić..sama nie wiem dlaczego..
ale to inna dłuższa historia.. gdy się cierpi przez kogoś..."zawiedziona miłość".. a potem uraz...cdn.
miłej noooocy wszystkim..
budze się.. budzą mnie jaskrawe promninie słońca...
nie wiem czy wstać.. czy nie.. patrze na ściane.. na której widnieją różne malowidła w moim wykonaniu.. moja taka mała ścianka pełna refleksji i wspomnień..
i tak zaczynam dzień od myślenia.. marzenia.. dziś mam wolne.. jednak trzeba wstać..
kawa czarna słodka zaparzona.. dopijam ją po mału.. ohh jak ona cudnie smakuje.. nie może być z mlekiem.. bo wtedy to nie była by prawdziwa kawa.. towarzyszy mi Closterkeller.. i inne czułe nuty.. chciała bym owinąć się w koc.. i tak trwać skulona.. błądzić myślami w przeszłość.. i przyszłość.. nagle wpada siostra do pokoju i psuje cały klimat krzycząc o byle gówno..że nie chce z nią posprzątać..że nic nie robie.. ona nie ma takich dni chyba.. czasami mam wrażnienie że ona niema w sobie swery marzeń.. lub jak to bywa bezkresnej doliny bez dna w środku duszy.. nie chce mi się odejść od kompa ani na chwile.. pisze z kimś tam na gg o jakichś perfumach.. o sprawach przyziemnych.. o słońce nadal mocno grzeje przez okno.. a ja nadal myślami gdzieś tam daleko..
i tak trwam dziwnie..sama w sobie samiuteńka..
i drżą mi już dłonie na klawiaturze.. i nie wiem czy to od przesłodzonej kawy.. czy od tego, że jestem tak okropnie samotna.. już kolejnego poranka.. ;(
nie wiem czy wstać.. czy nie.. patrze na ściane.. na której widnieją różne malowidła w moim wykonaniu.. moja taka mała ścianka pełna refleksji i wspomnień..
i tak zaczynam dzień od myślenia.. marzenia.. dziś mam wolne.. jednak trzeba wstać..
kawa czarna słodka zaparzona.. dopijam ją po mału.. ohh jak ona cudnie smakuje.. nie może być z mlekiem.. bo wtedy to nie była by prawdziwa kawa.. towarzyszy mi Closterkeller.. i inne czułe nuty.. chciała bym owinąć się w koc.. i tak trwać skulona.. błądzić myślami w przeszłość.. i przyszłość.. nagle wpada siostra do pokoju i psuje cały klimat krzycząc o byle gówno..że nie chce z nią posprzątać..że nic nie robie.. ona nie ma takich dni chyba.. czasami mam wrażnienie że ona niema w sobie swery marzeń.. lub jak to bywa bezkresnej doliny bez dna w środku duszy.. nie chce mi się odejść od kompa ani na chwile.. pisze z kimś tam na gg o jakichś perfumach.. o sprawach przyziemnych.. o słońce nadal mocno grzeje przez okno.. a ja nadal myślami gdzieś tam daleko..
i tak trwam dziwnie..sama w sobie samiuteńka..
i drżą mi już dłonie na klawiaturze.. i nie wiem czy to od przesłodzonej kawy.. czy od tego, że jestem tak okropnie samotna.. już kolejnego poranka.. ;(
I znów się wkradła chora cisza..
I już nie będę niczyja ;D
I czuję jak dzień mija..
Jak wkrada się choroba..
Oczy zmęczone rzeczywistością..
Myśli przepełnione przeszłością..
Nię będę ukrywać, że znikło wszystko jak 5zł z lady..że po piwie wypitym nie mam humoru..
to tak jak bym cierpiała na rozdwojenie jaźni co wieczoru..
Walcze codziennie sama z tym co zwie się uczuciem..
Lecz sama nie wiem.. do kogo..
Dziś zapragnęłam pisać pamiętnik..
I tworzyć coś od nowa..
Ale to nie wszystko..
cdn. ;]
I już nie będę niczyja ;D
I czuję jak dzień mija..
Jak wkrada się choroba..
Oczy zmęczone rzeczywistością..
Myśli przepełnione przeszłością..
Nię będę ukrywać, że znikło wszystko jak 5zł z lady..że po piwie wypitym nie mam humoru..
to tak jak bym cierpiała na rozdwojenie jaźni co wieczoru..
Walcze codziennie sama z tym co zwie się uczuciem..
Lecz sama nie wiem.. do kogo..
Dziś zapragnęłam pisać pamiętnik..
I tworzyć coś od nowa..
Ale to nie wszystko..
cdn. ;]
Tagi:
smuty
wierszowanie





![razem%20nie%20zbladzimy%20chocby%20droga%20byla%20dluga%20i%20kreta.jpg_595[1].jpg](http://www.bloblo.pl/image/76550/default/razem%2520nie%2520zbladzimy%2520chocby%2520droga%2520byla%2520dluga%2520i%2520kreta.jpg_595%5B1%5D.jpg)


